Strona główna » Brak wsparcia. Dlaczego tak trudno znaleźć pomoc u najbliższych?

Brak wsparcia. Dlaczego tak trudno znaleźć pomoc u najbliższych?

Brak wsparcia w rodzinie od najmłodszych lat to najgorsze co może nas spotkać w relacjach międzyludzkich. Spowodowane może to być traumami z przeszłości, które dały się we znaki osobom z poprzednich pokoleń, a także brak uczuć okazywanych przez dziadków wobec swoich własnych dzieci, które już są dorosłe i są naszymi rodzicami czy ciociami/ wujkami. Ponadto społeczeństwo, w którym przeważają osoby z “poprzedniego” ustroju są wychowane w nieco innym modelu socjologicznym. Mimo zachodzących transformacji ekonomiczno-behawioralnych niektóre przyzwyczajenia i wyuczone zachowania wynikające z nauk domowych lub wczesno szkolnych, dają o sobie znać nawet i w teraźniejszości. Dlaczego zatem, nawet jak idziemy “do przodu” tkwimy w pewnych schematach, które utrudniają nam nawiązanie dobrych i otwartych relacji w rodzinie?

Dzieciństwo w “zimnym chowie” – jak rzutuje na dalsze relacje?

Jednym z głównych powodów, które utrudniają wspieranie się i otwarte działanie oparte na zasadzie wzajemności jest wychowanie dzieci “na zimno”. Poprzednie dziesięciolecia wypracowały model, w którym flagową zasadą było sztywne i bezuczuciowe podejście do pociech, które traktowano głównie jako obowiązek, a nie osobę, która również ma uczucia. W ostatnich latach można zaobserwować znaczną poprawę w okazywaniu pozytywnych uczuć. Jednak, jak wiadomo, każdy kij ma dwa końce i eskalacja emocji i reakcji poszła też w przeciwnym kierunku, czyli tym negatywnym, związanym z agresją.
Poprzednie pokolenie, nauczone zimnego podejścia w wychowaniu, zdecydowanie gorzej radzi sobie z okazywaniem uczuć wobec partnera czy partnerki, a także dzieci i wnuków. Niekiedy przejawia się to również w ten sposób, iż własne dzieci są traktowane obcesowo, a dopiero wnuki czy prawnuki doświadczają czystej miłości czy wsparcia ze strony dziadków. Często takie przerzucenie uczuć na pokolenie dalej jest łatwiejsze, gdyż nie dotyczy bezpośrednio własnych dzieci, a może być przez takie osoby rozumiane “skrótowo”, czyli interpretują to w sposób, że skoro okazują uczucia wnukom, a nie swoim dzieciom, to wszyscy powinni być zadowoleni. I takie właśnie sytuacje powodują między innymi brak zrozumienia wśród członków rodziny, co sprawia, że konflikty zaogniają się jeszcze bardziej.
Powielane wzorce z własnego dzieciństwa i podejścia swoich rodziców, którzy nie okazywali dzieciom żadnych uczuć, często je strofowali czy “ustawiali do pionu” spowodowało regres emocjonalny wśród tych pokoleń, które teraz są w wieku, w którym zazwyczaj ich własne dzieci wchodzą w relacje damsko-męskie lub mają już własne dzieci. Próba przełamania stereotypowego myślenia również zdaje się spotykać z niesmakiem i brakiem zrozumienia. Pewne przyzwyczajenia przesiąkają nas na wskroś i ciężko przez to wyzbyć się niektórych zachowań, które wynikają z przeszłości czy wpojonych wartości.

Społeczne uwarunkowania, a okazywanie sobie uczuć

Przez funkcjonowanie w społeczeństwie stereotypowym, które nie stroni od “wrzucania w jeden worek” niektórych zachowań czy okazywanych uczuć. Pobieżne obserwacje ludzi z zewnątrz, którzy lubują się w domorosłym wydawaniu opinii tonem sugerującym nieomylność sprawia, że coraz mniej chętnie otwieramy się na innych. Takie zjawisko dotyka również rodziny i ich wewnętrzne relacje.
Martwienie się o to “co ludzie powiedzą” jest również pokłosiem zasad wychowawczych poprzedniego ustroju. Na szczęście zaczyna się to zmieniać i ludzie przestają patrzeć na “ogon”, który nazywamy oceną społeczną.
Publiczne okazywanie uczuć jest również nazywane przez wielu słabością. Opinia ta głównie wychodzi ze strony mężczyzn, którzy byli wychowani w silnym patriarchacie, gdzie królowało przekonanie, iż uczucia są dla słabeuszy. Wszelkie zmiany w takim schemacie wychowawczym, które mogły być wprowadzane przez kobiety z domów otwarcie okazujących uczucia były zazwyczaj tłumione i opisywane jako bzdury, które nic nie dają w życiu. Dlatego brak wsparcia i zrozumienia ze strony rodziny jest tutaj dość powszechnym zjawiskiem. Mimo dotychczasowych zmian pod względem behawioryzmu, nadal musi upłynąć dużo wody zanim zmieni się postrzeganie co do życia uczuciowego na forum publicznym.

Jak nie powielić schematów i błędów pokolenia naszych rodziców i dziadków?

Przede wszystkim nie powinno się wstydzić okazywania uczuć. Szczerze i wzajemne okazywanie sobie miłości rodzinnej lub partnerskiej to skarb, który powinien być pielęgnowany przez każdą ze stron. Dzięki temu nasze potrzeby wynikające z naszych charakterów są zaspokojone. Ponadto szczera relacja, która pozwala na okazywanie zrozumienia i widać to obustronne porozumienie, jest idealnym wzorcem dla przyszłych pokoleń.
Nie bez powodu mówi się, że “przykład idzie z góry”. W końcu my również za wzór stawialiśmy sobie pewne schematy społeczne, które przyszły do nas wraz z poprzednim pokoleniem. Jednak, dzięki otwartości zaczyna się to zmieniać i coraz bardziej nie chcemy powielać tych błędów, które zostały popełnione przez naszych dziadków lub rodziców. Elastyczność w podejściu do życia oraz gotowość do zmian w zachowaniu i behawioryzmie to cecha, którą warto pielęgnować.
Dodatkowo warto wpajać dzieciom, że uczucia to nic złego i są całkiem naturalne. Mężczyźni nie powinni wstydzić się łez wzruszenia czy zwykłego okazywania uczuć, a kobiety nie muszą się bać, że będą uważane za słabe bo cokolwiek po sobie pokazały w relacji. Umiejętność uczenia się okazywania uczuć często musi być ponownie przerobiona pod opieką specjalistów (np. psychologa). Dzięki temu wrócimy do życia, a okazywanie uczuć i wsparcia najbliższym będzie zdecydowanie łatwiejsze niż dotychczas.